LinguaTracks i korporacyjne kursy językowe w Barcelonie

520
0
Share:

Robert przyjechał do Barcelony samochodem prawie 12 lat temu. Z jego pasji do nauczania języków i pomysłu na biznes powstała firma LinguaTracks, która dzisiaj jest rozwiniętym przedsiębiorstwem, mającym na horyzoncie wciąż nowe projekty. Opowiada nam, czym się zajmuje jego działalność, jaka była droga od nauczania języka angielskiego do rozbudowanej platformy nauki języków i jakie ma plany na przyszłość.

Jak w paru zadniach ująłbyś działalnośc i misję swojej firmy?

Firma LinguaTracks powstała 11 lat temu jako szkoła językowa. Przez lata transformacji stała się dostawcą treningów korporacyjnych skupionych na rozwoju soft skills, budowaniu zespołów i rozwoju znaczenia marki klienta wśród pracowników poprzez naukę języków obcych.

Metodyka firmy jest oparta na odwróceniu pomysłu nauki języków: proces nauczania rozpoczyna się od praktycznych potrzeb uczniów, poprzez które formowany jest kurs języka, który ma zawsze na celu podniesienie kwalifikacji naszych uczniów w dziedzinach dla nich najważniejszych. Wierzymy w klientocentryczność naszych usług, wspierając w każdym momencie naszą metodykę bardzo wysokim poziomem obsługi klienta.

Jak długo mieszkasz w Barcelonie i co Cię sprowadziło do tego pięknego miasta?

Mieszkam w Barcelonie od prawie 12 lat. Sam pomysł przeprowadzki tutaj był trochę chaotyczny. Ukończone studia, ok praca i nagła decyzja, żeby przewrócić wszystko do góry nogami i zacząć jakąś nową przygodę.

Razem ze znajomymi wsiedliśmy do mojego starego Seata Cordoba i przejechaliśmy w kilka dni dystans z Torunia aż do Barcelonety, gdzie po dziś dzień mieszkam. Przyjechałem do Hiszpanii bez znajomości języka, jednak jako doświadczony nauczyciel języka angielskiego. Jak to zwykle bywa, moje podejście do przeprowadzki opierało się na słowie “zobaczymy”.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z profesjonalnym nauczaniem języków?

Skończyłem, już niestety nieistniejący College w Toruniu i filologię angielską na UMK, również w Toruniu. Zacząłem pracować w szkole językowej, co pozwoliło mi nabrać perspektywy i wpaść na kilka pomysłów na to, w jaki sposób można ulepszyć proces nauczania w porównaniu do dostępnych rozwiązań na rynku. Na początku barcelońskiej przygody uczyłem angielskiego w małej szkole językowej, która wysyłała mnie na zajęcia do Castellbisbal, Seat Cordoba przydał się bardzo (śmiech). Po kilku miesiącach ktoś mi powiedział, że mogę zacząć być Autonomo i bezpośrednio pracować z firmami, bez konieczności pracy dla szkół językowych.

Po kilku wzlotach i upadkach z urzędami, marketingiem etc. udało mi się zdobyć kilku klientów. Wtedy też stwierdziłem, że Nauczyciel Robert Wernerowski to nie najlepszy sposób na sprzedawanie usług, więc po kilku tygodniach szukania interesujących, wolnych domen trafiłem na LinguaTracks. Wraz ze znajomym z Polski stworzyliśmy stronę internetową i tak to się wszystko zaczęło.

Jak oceniasz Katalonię pod względem przychylności urzędów i procedur, jeśli chodzi o prowadzenie firmy? Masz jakieś porównanie z Polską?

Ciężko jest mi porównać proces formowania firmy w Polsce do tego, jak on wyglada w Katalonii. Nigdy nie otwierałem firmy w Polsce 🙂 Mogę jednak potwierdzić, że Hiszpania jak i Katalonia są, myślę, że jak większość krajów, bardzo biurokratyczne. Samo stworzenie firmy jest bardzo proste, wizyta u notariusza, kapitał 3000€ i proszę bardzo! Muszę przyznać jednak, że za nic w świecie nie podjąłbym sią samodzielnego zarządzania tematami fiskalnymi czy kontraktowymi, stąd koniecznością było rozpoczęcie współpracy z zewnętrzną firmą księgową – gestoria. Co uznaję za bardzo pozytywne, to jednostki urzędowe typu Accio czy Barcelona Activa, ktore zawsze sa pomocne w szukaniu dofinansowań, lokalnych czy europejskich.

W 2015 roku kiedy szkoła stała się SL (spółka z.o.o) i zatrudniała ok 20 osób, rozpocząłem pracę z różnymi prywatnymi firmami, ale też z lokalnymi jednostkami urzędowymi (Accio, Generalitat). Nawet udało się nam wraz z Polonią Barceloną zrobić kilka warsztatów dla Polaków mieszkających w Barcelonie.

Tak, odbyło się kiedyś parę cennych warsztatów dla Polaków, na których dawałeś rady, jak szukać pracy z językiem angielskim.

Bardzo miło te okazje wspominam, ale może przyszedł czas na zorganizowanie jakiegoś eventu znowu? W końcu minęło tyle lat!

Jak najbardziej! Pytanie, którego nie może zabraknąć, jeśli mówimy o przedsiębiorcach sprzed 2020 roku: co zmieniło się po pandemii, przez którą w Hiszpanii lockdown był dość konkretny i długotrwały?

Oczywiście Covid dał nam w kość, jednak dał nam też możliwość zmiany perspektywy na sam pomysł szkoły. Zaczęliśmy używać kilku platform online i stworzyliśmy kursy stricte korporacyjne, które oprócz nauki języka posiadają element budowania marki klienta i formowania zespołów.

Najciekawszym elementem w całym procesie kształtowania się firmy było multikulturowe podejście do potrzeb klientów (na dzień dzisiejszy z Hiszpanii, UK, Francji, USA, Izraela, Australii, Nowej Zelandii i Polski) jak i nauczycieli, z którymi pracujemy. Są to niesamowici ludzie, bez których cała ta historia nie miałaby miejsca.

Czy oprócz nauki online prowadzicie też zajęcia stacjonarne? Wiele szkół stawia na eventy dla uczniów organizowane na żywo, wspólne wypady, a Barcelona jako miasto wielokulturowe bardzo temu sprzyja.

Zajęcia online to 90% wszystkich zajęć jakie prowadzimy. Przy okazji niektórych firm, zazwyczaj logistycznych, w porcie ZAL w Barcelonie, czy w parkach logistycznych w Madrycie, Walencji czy Irún, prowadzimy zajęcia stacjonarne dla pracowników, którzy nie mają komputerów firmowych. Niektórzy klienci proszą nas o zajęcia stacjonarne w sytuacjach, kiedy chcą zachęcić swoich pracowników do powrotu do biur. W przyszłym roku mamy w planach zorganizowanie turnieju golfowego i, jakże popularnego, Padel dla naszych klientów. Kiedy bedziemy już mieli ustalona datę, to oczywiście zapraszamy.

Podejrzewam, że wraz z rozwojem biznesu do rozbudowanej do platformy online, planujecie ekspansję? Jakie masz plany na przyszłość?

Na dzień dzisiejszy pracujemy z firmami w Hiszpanii, UK, Francji, USA, Izraela, Australii, Nowej Zelandii i Polski. Jesteśmy również w kontakcie z kilkoma firmami, które dostarczają różnych treningów korporacyjnych i wraz z nimi chcemy rosnąć i pracować z nowymi klientami. Prócz tego mamy nowy projekt na horyzoncie – tracks-group.com.

Jeździsz jeszcze Seatem Cordobą?

Haha, niestety Seata, z uwagi na swój niesamowicie turkusowy kolor zwanego delfinkiem już z nami nie ma. Wróciłem nim do Polski w 2013 roku i tam już niestety musiał zostać Teraz preferuję mniejsze scootery, którymi łatwiej się manewruje po Barcelonie.

Dziękuję za rozmowę!

Zajrzyjcie koniecznie na profile i strony LinguaTracks:

https://linguatracks.com/
https://tracks-group.com/
https://www.facebook.com/LinguaTracks
https://www.linkedin.com/company/linguatracks/



Share: